Projektowanie wizerunku, podnoszenie jakości marki

System wyciągania danych z Facebooka

System wyciągania danych z Facebooka

Wrażliwe dane osobowe mogą zostać wykradzione z Facebooka w dowolnej chwili. Dane te następnie można sprzedać przedstawicielom wielu branż, np. politycznej, marketingowej, reklamowej, bankowej… Branżowi specjaliści doskonale będą wiedzieć co z nimi zrobić, np. użyć do propagandy wyborczej, podsunąć przemyślaną - spersonalizowaną reklamę, czy też wykorzystać do szpiegowania, bądź szantażu, możliwości są nieskończone. Brzmi jak niedorzeczność, trochę jak science-fiction … możliwe, ale to rzeczywistość, rzeczywistość która dzieje się tu i teraz.

Nieco ponad 380 tys. amerykańskich wyborców wzięło udział w rozwiązaniu bardzo szczegółowego testu osobowości i poglądów politycznych. Aplikacja internetowa umożliwiała im udział w sondzie, wyłącznie po zalogowaniu się z wykorzystaniem prywatnego profilu respondentów na Facebooku, a po zalogowaniu otrzymywała natychmiastowy dostęp do innych danych o użytkowniku: polubienia, zdjęcia, miejsca, muzyka, polityka … a także informacje o osobistych danych użytkownika. Aplikacja ta gromadziła również dane znajomych respondentów biorących udział w ankiecie, oczywiście informacje te były pobierane z kont Facebooka – łącznie jakieś 87 milionów ludzi.

Zebrane tym sposobem dane z kont użytkowników zostały kolejno poddane specjalnie przygotowanym algorytmom. W wyniku zaledwie kilku tysięcy polubień możliwe było poszufladkowanie i posegregowanie profili psychologicznych osób na ich orientację seksualną, skłonności, słabości, priorytety, czy też  preferencje polityczne. Dane następnie zostały połączone i zestawione z danymi które uzyskano z innych źródeł, pomiędzy innymi amerykańskim rejestrem wyborców.

Dysponując taką wiedzą w prosty, wręcz dziecinny sposób można każdą osobę znajdującą się w katalogu poddać spersonalizowanej kampanii. Przykładowo można z rejestru wybrać wszystkie osoby, które zdecydowanie opowiadają się za swobodnym dostępem do broni. Materiał profesjonalnie przygotowany dla tej wybranej grupy osób promujący wartości posiadania broni, w zastraszającym tempie będzie się lansował samodzielnie i rozpowszechniał na zasadzie podaj dalej.

Dalej poruszamy się w obszarze niedorzeczności ?

W marcową niedzielę, a dokładnie 18-go, Christopher Wylie, opisał dla dziennika brytyjskiego "Guardian", sposób w jaki firma Cambridge Analytica wykorzystywała nielegalnie zdobyte od Facebooka informacje do wpływania na zachowania amerykańskich wyborców. Kradzież ta i późniejsze wykorzystanie danych mogły mieć znaczący wpływ na wynik wyborów prezydenckich w USA, oraz wynik przeprowadzonego referendum w Wielkiej Brytanii.
W ten sposób firma Cambridge Analytica przyczyniła się do wybuchu największego kryzysu wizerunkowego w historii Facebooka, który według relacji 28-letniego Christophera przynajmniej od kilku lat wiedział, że dane użytkowników są wykradane i ich nie ostrzegł.

W Internecie coraz większą popularność zdobywa hasztag #DeleteFacebook, czyli akcja polegająca na kasowaniu Facebooka. W przeciągu zaledwie kilku dni kurs akcji Facebooka skurczył się o ponad 13.5%, co można przeliczyć na około 73 mld dolarów.

Skandal ten jest odgrzewany przez niemal wszystkie media świata, w tym oczywiście również polskie. Brytyjski dziennik natomiast obszernie opisywał, jak to Facebook chwalił się, że był głównym kanałem komunikacyjnym i nieodzownym narzędziem podczas zwycięskiej kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy w 2015 roku. Sam prezydent, a także jego internetowi ludzie, czyli Paweł Szefernaker kierujący kampanią, oraz jeden z jego najbliższych współpracowników Marcin Kędryna, niemal natychmiast zaczęli zapewniać, że w żaden sposób nie korzystali z umiejętności i wiedzy Cambridge Analytica podczas kampanii wyborczej w 2015 roku.

Afera ta ma jednak gdzie indziej swoje podłoże i nie chodzi tutaj wyłącznie o kradzież wrażliwych danych, ale o pieniądze, władzę i informację. Chodzi bowiem przede wszystkim o świadome sterowanie i wpływ na światową politykę, a takie odsłony jak „Brexit”, „Trump”, „Rosja”, „Duda” i wiele innych z całą pewnością nie są obojętne wobec wyników demokratycznych wyborów na całym świecie.

Wiadomo już, jak zostały zdobyte wrażliwe dane potrzebne do zainicjowania tak poważnych procesów, pozostaje jeszcze skuteczny sposób ich analizy. Odkrył go wile lat wcześniej polski psycholog, specjalizujący się w psychometrii i eksploracji danych Michał Kosiński, aktualnie pracujący na Uniwersytecie Stanforda.

Ponad 320 tys. respondentów wzięło dobrowolnie udział w teście osobowości, godząc się aby aplikacja dostarczająca im rozrywki miała dostęp do historii ich działalności na Facebooku.

W swoich badaniach Kosiński zebrane dane poddał opracowanym przez siebie algorytmom, które wykazały, że wyłącznie same polubienia na Facebooku mogą zostać wykorzystane do precyzyjnego określenia cech osobowości każdego użytkownika, w tym również jego poglądów politycznych.

Aleksandr Kogan pracujący na Uniwersytecie Cambridge, w 2014 roku zaproponował Michałowi Kosińskiemu doradzanie firmie Strategic Communications Laboratories, dla której miałby stworzyć model do analizy profili Amerykanów na Facebooku. Kosinski wówczas ocenił, że propozycja rosyjskiego kolegi, oraz sama firma SCL wyglądają podejrzanie i odmówił podzielenia się wynikami badań.

Aleksandr Kogan przyznał, że podzielił się zebranymi danymi z Cambridge Analytica, pomimo faktu że umowa z Facebookiem dotycząca jego aplikacji zezwalała na wykorzystanie zebranych danych wyłącznie do badań naukowych. Kogan dziś utrzymuje, że nie chciał się dzielić swoim pomysłem z Cambridge Analytica, że to firma przyszła do niego. Cambridge Analytica od początku zaprzeczała medialnym doniesieniom, jakoby użyła zgromadzonych danych w prezydenckiej kampanii wyborczej i zapewniała, że wykasowała wszystkie informacje.

Prawda jednak była inna, Facebook wiedział o wycieku co najmniej od 2015 roku, ale utrzymywał to w tajemnicy i niczym się nie zdradził.

Chris Wylie dostarczył władzom USA i Wielkiej Brytanii list prawników Facebooka z 2016 roku, w którym wzywają go do zniszczenia wszystkich danych, jakie otrzymał od Kogana. W 2018 r. Wylie przekazał dokumenty The Guardian opisujące tajne działania stojące za Cambridge Analytica.

Alex Kogan oczywiście zdobył dane w sposób legalny, jednak podzielił się nimi z Cambridge Analytica, do czego już prawa nie miał. „Facebook złamany” – przechwalał się Wylie, co więcej upublicznił dokumenty dowodzące, że społecznościowy gigant wiedział o nielegalnej operacji kradzieży wrażliwych danych.

Amerykańscy kongresmeni chcą, by Mark Zuckerberg zeznawał przed Kongresem.
Akcjonariusze złożyli pozew, oskarżając Facebooka o podawanie fałszywych i mylących komunikatów, które przyczyniły się do poniesienia ogromnych strat na giełdzie.
Amerykańska Federalna Komisja Handlu wszczęła śledztwo, mające sprawdzić, czy Facebook złamał umowę, przekazując dane nieautoryzowanym do tego instytucjom.
Mark Zuckerberg został również wezwany do złożenia wyjaśnień przez Parlament Wielkiej Brytanii, przez Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego z Brukseli, oraz przez Ministerstwo Sprawiedliwości Niemiec.
Mark Zuckerberg w swoim poście, próbując ratować sytuację, zapowiedział daleko idące zmiany zwiększające ochronę danych użytkowników, czy to wystarczy, by uchylić się od odpowiedzialności?

powrót

CODESTA
numer telefonu: 339 665 666 84+
adres e-mail: lp.atsedoc@oiduts
61-608 Poznań, ul. Boranta 15A lokal 2
numer NIP: PL6671007268